W nowym domu Emil nauczył się jeść, mówić, chodzić, a nawet jeździć na rowerku. Z cichego chłopca, który nigdy nie płakał (to jeden z objawów choroby sierocej), stał się radosnym i pełnym energii urwisem.
Wiedziałam, że dzieciństwo może być jego jedynym okresem życia, dlatego chcieliśmy, by był szczęśliwy. Nie zamykaliśmy się w domu dlatego, że mamy niepełnosprawne dziecko. Staraliśmy się w miarę możliwości jeździć po Polsce, pokazaliśmy mu góry, morze – opowiada Edyta.
Niestety, wiosną ubiegłego roku u Emila rozwinęła się sepsa i trafił na intensywną terapię. Chłopiec odszedł po miesiącu pobytu w szpitalu.
Rodzina nigdy nie pogodzi się z tą stratą, ale mimo to dała dom kolejnym dzieciom. Jeszcze za życia Emilka, w sierpniu 2019 roku, w ich życiu pojawił się siedmiomiesięczny Jaś – chłopiec z zespołem Downa i wadą serca, a już po jego odejściu pięciomiesięczna Hania – dziewczynka z zespołem Downa, wadą serca i wyłonioną stomią.
Dzieci otoczone miłością rozwijają się szybciej niż zakładali lekarze. Mający dziś ponad dwa lata Jaś, zaczyna chodzić i uczy się jeździć na trójkołowym rowerku biegowym, który Emilek otrzymał od Fundacji Polki Mogą Wszystko. Hania unosi główkę, przewraca się na brzuszek, gaworzy, reaguje na dźwięki.